Fundusze inwestycyjne
Jak zainwestować wolną gotówkę ?
Poza lokatami bankowymi są znacznie bardziej dochodowe formy inwestycji. Chodzi o fundusze inwestycyjne, które inwestując pieniądze w akcje, kontrakty terminowe, a nawet surowce (jak ropa, miedź) czy waluty, są w stanie osiągać stopy zwrotu, czyli zyski, wielokrotnie przekraczające oprocentowanie lokat. Co ważne - aby zostać klientem funduszu inwestycyjnego wcale nie trzeba dysponować wielkimi kwotami. Owszem, można wpłacić jednorazowo sporą nadwyżkę gotówkową, ale można także systematycznie wpłacać do funduszy niewielkie kwoty - minimalne wpłaty są przyjmowane już od 100 złotych.
Inwestycje w fundusze powinny mieć charakter długoterminowy. Inaczej niż w przypadku lokat, gdzie nadwyżki finansowe można deponować choćby na kilka dni, w przypadku funduszy horyzont inwestycyjny powinien być liczony w latach, a nawet dziesięcioleciach - jeśli inwestujemy np. z myślą o emeryturze czy przyszłości dzieci. Im bardziej ryzykowny jest dany fundusz, tym dłuższy horyzont inwestycyjny powinno się przyjmować. Poniżej krótka prezentacja podstawowych kategorii funduszy inwestycyjnych. Fundusze akcji - nastawione na inwestowanie w długim terminie w ryzykowne instrumenty finansowe jakimi są akcje. Tego rodzaju fundusze inwestują w akcje od 80 do 100 proc. powierzonych im środków. Stopy zwrotu, czyli najogólniej mówiąc zyski, mogą sięgać nawet powyżej 100 proc. w skali roku, największe ze wszystkich funduszy inwestycyjnych, ale ceną za takie zyski jest również wysokie ryzyko inwestycyjne. Fundusze, których inwestycje zależne są od przebiegu notowań na giełdzie, mogą także przynosić straty i choć w długim terminie (kilkuletnim) powinny być bardzo opłacalnymi inwestycjami, to wiele będzie zależało od momentu rozpoczęcia inwestycji. Klienci funduszy inwestycyjnych, którzy powierzyli swoje pieniądze funduszom w samym środku bessy czyli kiedy akcje były tanie, mieli szansę osiągnąć kilkuset procentowe zyski w latach 2001-2007 w okresie kiedy one drożały. Jeżeli natomiast zainwestowało się w tego typu fundusze w momencie gdy ceny akcji były bardzo wysokie to jest wyższe ryzyko, że stracimy na tej inwestycji w krótkim horyzoncie czasowym gdy ceny akcji zaczną spadać. Fundusze zrównoważone ? są mniej agresywne niż fundusze akcji, bo mają mniejszy udział akcji w portfelu, czyli w koszyku poczynionych przez fundusz inwestycji, a chętniej inwestują w bezpieczne obligacje. W dodatku udział akcji w portfelu może się zmieniać i wynosić od 30 do 60 proc. - w zależności od aktualnej sytuacji na giełdzie. Zatem dzięki nim można i sporo zarabiać w czasie hossy, czyli wzrostów na giełdzie i nie narażać się na duże straty w czasie spadków cen akcji. Fundusze stabilnego wzrostu ? w akcje inwestują niewielką część środków ? od 20 do 30 proc. Pozwala im to na osiąganie zysków znacznie przewyższających oprocentowanie lokat, jeśli giełda odnotowuje wzrosty, a z drugiej strony, prawie nic nie tracą na wartości, kiedy akcje tanieją, bowiem równocześnie zyski zapewniają im inwestycje w bezpieczne obligacje. Fundusze obligacji ? te fundusze w ogóle nie inwestują w akcje, lecz wyłącznie w obligacje skarbowe i w obligacje dużych firm. Zyski są nieco wyższe niż z lokat bankowych, ale nie zawsze. Obligacje mogą bowiem także tanieć, co oznacza, że i te fundusze ? w pewnych sytuacjach rynkowych ? mogą mieć zyski, czyli stopy zwrotu poniżej oprocentowania przeciętnych lokat bankowych. Fundusze rynku pieniężnego ? inwestują w lokaty bankowe i krótkoterminowe papiery dłużne (np. w pewne typy obligacji). Są bardzo bezpieczne, ale stopa zwrotu niewiele przewyższa oprocentowanie lokat. Warto też wiedzieć, że im bardziej agresywnie inwestuje fundusz, tym wyższe są opłaty jakie klienci muszą płacić funduszom. Mogą się wahać od 5 procent wartości inwestycji w przypadku funduszy akcji, do zera procent w przypadku funduszy pieniężnych.
Wybór towarzystwa funduszy inwestycyjnych
Funduszami inwestycyjnymi zarządzają specjalnie powołane do tego podmioty, nazywane towarzystwami funduszy inwestycyjnych (TFI). Każde TFI może zarządzać wieloma różnego rodzaju funduszami. To one pobierają opłaty za zarządzanie czyli obsługę funduszy, one też zatrudniają specjalistów, którzy później zarządzają już konkretnymi funduszami. Fundusze inwestycyjne są nie mniej bezpieczne niż banki. Banki oferują jednak pewny zysk a fundusze już nie, za to ryzyko rekompensują możliwością osiągania większych zysków. Większość TFI oferuje klientom bardzo podobne rodzaje funduszy inwestycyjnych - są i fundusze akcji i mieszane i bezpieczne. Rodzi się więc pytanie - w jaki sposób wybrać to właściwe TFI, któremu powierzymy później dbanie o nasze interesy? Odpowiedź nie jest prosta. Z jednej strony TFI, które powstały w Polsce na bazie kapitału zagranicznego wchodzą w skład wielkich, międzynarodowych grup finansowych. To daje im dostęp do ogromnego doświadczenia i wiedzy o inwestycjach. Takie TFI zatrudniają zwykle bardzo kompetentnych pracowników i zarządzających funduszami ? ma to duże znaczenie, bowiem to właśnie od umiejętności zarządzających zależeć będą wyniki poszczególnych funduszy. Z drugiej jednak strony są także na rynku małe fundusze, o krótkiej historii działania, które rozwijają się bardzo prężnie i często osiągają lepsze wyniki inwestycyjne od swojej potężnej konkurencji. A to dlatego, że małe fundusze mogą podchodzić do inwestycji bardzo elastycznie, wybierać do portfeli (koszyka inwestycji) mniejsze spółki, które szybko się rozwijają. Innowacyjnie pochodzą też do opłat za zarządzanie - np. w niektórych klienci płacą opłaty za zarządzanie, tylko jeśli fundusz przyniesie określoną stopę zwrotu czyli zysk. Wybór TFI zawsze należy do inwestora i tylko on ponosi odpowiedzialność za swój wybór. Jeśli jest on bardzo trudny, a w Polsce działa już kilkadziesiąt różnych TFI oferujących dostęp do ponad trzystu funduszy inwestycyjnych (także inwestujących na rynkach zagranicznych), zawsze można spróbować ocenić je po dotychczasowych osiągnięciach. Na stronach internetowych portali finansowych łatwo znaleźć historyczne stopy zwrotu funduszy, czyli inaczej mówiąc wyniki ich inwestycji, i na tej podstawie można sprawdzić, które z nich radzą sobie najlepiej, a które nieco gorzej.
Spotkanie z doradcą
Zamiast samodzielnie dokonać wyboru jednego lub kilku funduszy inwestycyjnych działających w Polsce, można także zdać się na wybór specjalistów. Wystarczy umówić się na spotkania z jednym z doradców finansowych, korzystając z podanego na stronach internetowych numeru telefonu lub internetowego formularza zgłoszeniowego. Największe sieci doradców finansowych mają swoje placówki w każdym większym mieście, a ponadto dysponują siecią doradców mobilnych, którzy są w stanie dotrzeć na spotkanie praktycznie do każdego miejsca w Polsce. Usługi doradców są całkowicie bezpłatne po stronie klienta, nie rodzi to więc żadnych kosztów. Skorzystanie z porady specjalisty (doradcy) nie oznacza również, że od razu musicie zdecydować się na wybór proponowanego przez niego funduszu inwestycyjnego. Doradcy stale monitorują sytuację na rynkach finansowych, a także śledzą zmiany w ofercie TFI, zatem mają stały dostęp do informacji o tym, kiedy i w co warto inwestować. Sieci doradców finansowych mają zwykle podpisane umowy z wieloma różnymi TFI na pośrednictwo funduszy inwestycyjnych, zatem spotykając się z doradcą możemy od razu wybrać fundusz i załatwić stosowne formalności, które umożliwiają inwestowanie. Co więcej doradcy mogą także zarekomendować dostęp do platformy inwestycyjnej, gromadzącej ofertę kilkudziesięciu różnych funduszy inwestycyjnych z różnych TFI, a także funduszy zagranicznych. Inwestując dzięki takiej platformie, inwestorzy mają znacznie większy wybór funduszy, a osoby, które nie chcą same decydować o ich wyborze, mogą zdać się na portfele modelowe (jest to usługa skierowana do osób, które nie chcą lub nie mogą na bieżąco śledzić wydarzeń makroekonomicznych, jednocześnie chcąc zagwarantować sobie ponadprzeciętne zyski z inwestycji) - wybrać taki profil inwestycyjny, jaki jest dla nich odpowiedni i zdać się na wybór doradców inwestycyjnych co do tego, w jakie fundusze inwestować jaką część swojego kapitału. Praktycznie każdy doradca zaproponuje ponadto stworzenie planu finansowego na życie. Czyli pomoże w budowaniu długofalowego portfela oszczędności ? podpowie ile i jak inwestować na przyszłość dziecka, jak na emeryturę, a jak na wakacje czy samochód. Dzięki takiej rozmowie możemy więc zyskać nie tylko doradcę w sprawie bieżących inwestycji, ale takiego, który weźmie pod opiekę całe nasze plany finansowe na życie.
Wybór funduszu inwestycyjnego
Samodzielnie czy z doradcą, korzystając z sugestii reklam czy pracowników banku , bądź swoich znajomych- konsekwencje wyboru funduszu inwestycyjnego spoczywają tylko na kliencie funduszu, czyli na inwestorze. Warto więc dobrze przemyśleć ten wybór. Podstawą jest określenie własnego profilu ryzyka. Czy w imię wyższych zysków, warto decydować się na poniesienie chwilowych strat? A co, jeśli straty wcale nie okażą się chwilowe? Krótko mówiąc, to pytanie o to, jak wiele jesteśmy w stanie zaryzykować. Jeśli widmo straty 20 proc. oszczędności nie robi na nas wrażenia - jesteśmy gotowi na inwestycje w funduszach akcji. Jeśli natomiast boimy się strat, ale chcielibyśmy mieć ponadprzeciętne zyski - wówczas lepiej skorzystać z oferty funduszy mieszanych. Jeśli zaś interesuje nas przede wszystkim bezpieczeństwo - trzeba zdać się na fundusze obligacji lub rynku pieniężnego. Możemy także sami konstruować swój własny portfel. Np. osoba o niskiej tolerancji na ryzyko, może zainwestować 95 proc. środków w fundusz bezpieczny, a tylko 5 proc. w agresywny fundusz akcji. Ma wówczas pewność, że ewentualne straty funduszu akcji uda się z nawiązką pokryć zyskami z funduszu bezpiecznego. Taka jest cena bezpieczeństwa - ograniczony potencjał zysków.Druga sprawa, o której trzeba pamiętać, to termin inwestycji. Jeśli mamy pieniądze, o których wiemy, że będziemy ich potrzebować za kilka miesięcy - np. na zakup samochodu czy mieszkania - lepiej nie ryzykować tymi środkami w funduszach agresywnych. Może się złożyć tak, że akurat w czasie tych kilku miesięcy naszej inwestycji takie fundusze przyniosą straty. Co może oznaczać, że zabraknie nam środków na realizację wcześniejszych zamierzeń. Kiedy już poznamy jakim chcemy być inwestorem i na jak długo inwestujemy, trzeba dokonać wyboru konkretnego funduszu inwestycyjnego. Warto wziąć pod uwagę wskazania doradców finansowych, a także opinie naszych znajomych. Przede wszystkim warto jednak sprawdzić jak dane fundusze wyglądały w przeszłości i czy były lepsze, czy gorsze od konkurencji. Takie zestawienia z wynikami funduszy cyklicznie pojawiają się w prasie, a każdego dnia można zrobić takie porównanie na stronach internetowych czołowych portali finansowych. Warto też zastanowić się nad tym, co mówi się o perspektywach rozwoju gospodarki. Bo jeśli mówi się źle, lepiej nie angażować się zanadto w inwestycje w fundusze akcji. Wszak spowolnienie gospodarki oznacza mniejsze zyski dla spółek, a ich mniejsze zyski wpływają na wycenę akcji. A skoro od ceny akcji zależą wyniki funduszy inwestycyjnych, to jest to jeden z elementów ryzyka, który trzeba brać pod uwagę.
Zakup jednostek uczestnictwa
Kiedy już dokonamy wyboru towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI) i oferowanego przez to towarzystwo konkretnego funduszu inwestycyjnego (lub kilku), który będzie pracował na pomnożenie naszych oszczędności, nadszedł czas na sfinalizowanie transakcji. Aby zostać klientem funduszu inwestycyjnego, trzeba zawrzeć umowę z towarzystwem funduszy inwestycyjnych (TFI). Taką umowę możemy podpisać w siedzibie danego TFI, ale nie tylko w niej. Sprzedażą jednostek funduszy zajmują się bowiem również banki, biura maklerskie oraz sieci doradców finansowych. Wszędzie tam możemy podpisać stosowną umowę. Jej skutkiem będzie otwarcie rejestru funduszu - to rodzaj odrębnego rachunku inwestycyjnego, na którym będą zapisywane nasze inwestycje (wielkości naszych wpłat, wypłat oraz aktualizowana codziennie wartość naszej inwestycji w dany fundusz). Sam proces inwestycji to zakup jednostek funduszy inwestycyjnych. Odbywa się on bardzo prosto - na podany numer konta albo wpłacamy środki przelewem, albo też wpłacamy je gotówką (w siedzibie TFI). Pieniądze, które inwestujemy są przeliczane na wartość jednostek uczestnictwa. Ale trzeba pamiętać, że już przy samej wpłacie naliczana jest tzw. opłata manipulacyjna, która może wynosić nawet kilka procent wpłacanej kwoty. Największe opłaty naliczane są przy funduszach akcji, nieco mniejsze przy mieszanych, jeszcze mniejsze przy funduszach obligacji, a przy funduszach pieniężnych nie ma ich wcale. Dla przykładu ? jeśli wpłacamy 500 PLN do funduszu stabilnego wzrostu, gdzie prowizja manipulacyjna wynosi 2 procent, de facto kupujemy jednostki uczestnictwa za 490 PLN. Przyjmijmy, że w dniu nabycia wartość jednostki uczestnictwa wyniosła np. 159 PLN. Za nasze pieniądze udało się więc kupić 3,08 jednostki (można kupować części ułamkowe jednostki). Później fundusz inwestycyjny zarządzając naszymi pieniędzmi ? a więc miejmy nadzieję kupując tanio akcje i sprzedając je drogo - pomnaża wartość jednostki uczestnictwa. Jeśli w ciągu roku uda mu się zarobić np. 10 proc., to wartość jednostki z naszego przykładu wzrosłaby do 174,9 PLN. Wprawdzie nadal mamy 3,08 jednostki, które kupiliśmy, ale teraz są one warte więcej - 538,69 PLN. Zysk z inwestycji wyniósł więc - po odliczeniu prowizji i podatku od zysków kapitałowych - 7,74 proc. W czasie trwania inwestycji fundusze naliczają także opłaty za zarządzanie. Opłaty mogą być różne w różnych TFI, różnią się także w zależności od rodzaju funduszu (w akcyjnych są one najwyższe i dochodzą do 5 proc., w pieniężnych są najniższe i nie przekraczają 1 proc. rocznie). Opłaty te są jednak wliczone w wartość jednostki uczestnictwa, proporcjonalnie są naliczane i pobierane każdego dnia. Jeśli np. opłata za zarządzanie wynosi 3,5 proc., to każdego dnia w ramach opłaty, wartość jednostki jest pomniejszana o ok. 0,01 proc., czyli o 1 grosz od każdych zarządzanych 100 PLN. Są one więc niewidoczne dla klienta bo fundusze podają wyniki już pomniejszone o ich opłaty. W czasie trwania inwestycji możemy decydować się na dokupienie jednostek uczestnictwa lub przedstawić je do umorzenia, czyli po prostu poprosić o wypłatę środków. Kiedy już mamy otwarty rejestr, dalszy bezpośredni kontakt z TFI czy też dystrybutorem funduszy nie będzie konieczny ? dyspozycje dokupienia lub sprzedaży jednostek możemy składać przez Internet lub przez telefon (po wcześniejszym uzgodnieniu hasła).
Monitoring zmian ceny jednostek uczestnictwa
Kiedy już dokonamy inwestycji w fundusz, warto będzie na bieżąco monitorować jej efekty. To nic trudnego ? fundusze inwestycyjne każdego dnia publikują wartość jednostek uczestnictwa na swoich stronach internetowych, łącznie z procentową zmianą jej wartości. Zatem można śledzić efekty dokonanej inwestycji niemal na bieżąco. Niemal ? ponieważ wycena dokonywana jest raz dziennie i w dodatku z jednodniowym opóźnieniem, a czasem większym, w stosunku do czasu rzeczywistego. Powoduje to nieraz niepotrzebne frustracje, warto więc wiedzieć dokładnie jakie jest opóźnienie w publikacji bieżącej wartości jednostki. Nieraz bowiem po udanym dniu na giełdzie, klienci funduszy inwestycyjnych, którzy sprawdzą wartość jednostki, zauważą że nie zmieniła się ona tak korzystnie jak wynikałoby to z zachowania giełdy. W ten właśnie sposób działa na wycenę jednostek owo opóźnienie ? dopiero następnego dnia fundusz poda nową wartość jednostki i wówczas wpływ wydarzeń giełdowych na jej wartość powinien być już zauważalny. Co więcej, niektóre TFI podają wartość jednostki zgodnie z wartością posiadanych akcji na koniec dnia notowań na warszawskiej giełdzie, inne zaś biorą do obliczeń kursy spółek z samego środka notowań (z godziny 12-tej, kiedy do zakończenia sesji na giełdzie brakuje jeszcze 4,5 godziny), co nieco utrudnia sprawdzanie bieżącej wyceny.
Poza stronami internetowymi samych funduszy inwestycyjnych, zmiany dzienne można także śledzić na portalach finansowych lub ogólnych i wówczas od razu możemy porównać nasz fundusz z innymi. Nie mniej nie ma potrzeby, aby nadmiernie ekscytować się dziennymi zmianami wartości - wszak inwestycja w fundusz powinna być długoterminowa. Jest rzeczą całkowicie naturalną - nawet w czasie hossy giełdowej - że wartość cen akcji, od których w największym stopniu zależy wartość jednostek, może czasem spadać. Takimi krótkimi wahaniami nie należy się przejmować, lecz traktować swoją inwestycję w kategoriach długoterminowych. Dopiero długi ciąg zmniejszania się wartości jednostki, trwający np. kilka miesięcy, powinien być sygnałem do działania dla klientów funduszy.
Zmiana funduszu
Jednym z działań, które można wykonać, jeśli wyniki naszego funduszu nie są zadowalające (np. wypada on znacznie gorzej na tle innych funduszy, albo dochodzimy do wniosku, że sytuacja giełdowa zmienia się na mniej stabilną, co może oznaczać straty i dla naszego funduszu i w konsekwencji dla jego klientów) jest zmiana funduszu inwestycyjnego. Mamy do wyboru dwie opcje. Jedną jest zmiana funduszu na inny zarządzany przez to samo towarzystwo funduszy inwestycyjnych (TFI), innym jest zmiana funduszu, ale także i TFI. Obydwie operacje nieco różnią się od siebie. Pierwsza z nich ma zwykle miejsce, kiedy inwestor uważa, że powinien zredukować ryzyko inwestycyjne w swoim portfelu, lub je zwiększyć. Czyli chciałby przenieść pieniądze np. z funduszu akcji do stabilnego wzrostu, lub odwrotnie, albo wykonać jeszcze inną kombinację. Taka operacja jest stosunkowo prosta do przeprowadzenia - skoro mamy już umowę z jednym TFI i otwarty w nim rejestr, wystarczy złożyć dyspozycję zamiany jednych jednostek na inne (takie działanie nazywa się przekonwertowaniem). Warto pamiętać, że zwykle TFI nie pobiera opłat za taką operację, ale tylko wówczas, jeśli zmieniamy fundusz z droższego na tańszy (czyli np. z akcyjnego na obligacji). Tzn. jeśli na przykład zmieniamy fundusz akcji, do którego wpłacając pieniądze zapłaciliśmy już np. 4 proc. prowizji wstępnej, na fundusz stabilnego wzrostu gdzie taka prowizja wynosi 2 proc., to wówczas opłata nie zostanie naliczona - wszak raz prowizję wstępną już zapłaciliśmy. Jeśli jednak zmieniamy fundusz z tańszego na droższy, to TFI naliczy nam dodatkową prowizję, w postaci różnicy między jednym i drugim. Jeśli jest to fundusz stabilnego wzrostu zamieniany na akcje, to prowizja z naszego przykładu powyżej wyniosłaby 2 proc.Druga z opcji - czyli sytuacja w której chcemy zmienić TFI ? jest nieco bardziej skomplikowana. Aby tego dokonać musimy złożyć dyspozycję umorzenia jednostek funduszy w jednym TFI, przesłania gotówki na nasze konto bankowe, skąd będziemy mogli ją skierować do drugiego, wybranego przez nas TFI, ale wcześniej musimy z nim podpisać stosowną umowę i otworzyć nowy rejestr funduszy. Od nowa będziemy musieli też ponieść opłaty wstępne, dlatego taka decyzja powinna być starannie przemyślana, a sama operacja nie powinna być stosowana zbyt często. Wyjątkiem od wszystkiego, co napisano powyżej, jest korzystanie z platform inwestycyjnych, w ramach których możemy bezpłatnie przenosić pieniądze nie tylko między różnymi funduszami, ale także między różnymi TFI. Ograniczeniem jest liczba takich operacji w roku - bezpłatnie można przenosić pieniądze między funduszami nie częściej niż dwanaście razy w roku. Niektóre platformy, nie naliczają jednak opłat nawet po przekroczeniu limitu, lub wcale takich limitów nie wyznaczają.
Sprzedaż jednostek uczestnictwa
Zakup jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych to jedno, ale przecież inwestujemy swoje pieniądze z myślą o osiągnięciu zysków, a zatem także o ich spieniężeniu ? i zysków i jednostek. Wycofanie środków z funduszy inwestycyjnych nie jest trudne. Wystarczy złożenie odpowiedniej dyspozycji - przez telefon, przez Internet czy w siedzibie TFI (towarzystwa funduszy inwestycyjnych). Istnieje też możliwość złożenia dyspozycji w oddziale banku dystrybuującego dany fundusz. Każda droga jest możliwa. De facto nie jest to sprzedaż, lecz zgłoszenie jednostek do umorzenia. Ta subtelna różnica nie zmienia jednak niczego w skutkach - skutkiem jest zaś zamienienie jednostek na gotówkę. Dyspozycję umorzenia można złożyć w dowolnym momencie. Choć fundusze rekomendują inwestycje o charakterze długoterminowym, to nie jest to rekomendacja wiążąca. Środki z funduszu można wycofać nawet dzień po ich wpłaceniu, a fundusz ma obowiązek wypłacić pieniądze na każde żądanie. Nie mniej wypłata środków zabiera nieco czasu. Ponieważ jednak wartość jednostek uczestnictwa funduszy - szczególnie tych o dużej zawartości akcji w portfelach - może się znacznie wahać w odstępie zaledwie kilku dni, ważniejsze od technicznego aspektu złożenia dyspozycji umorzenia jednostki, wydaje się sposób przeprowadzenia tej operacji. Może się przecież zdarzyć tak, że w mało sprzyjających okolicznościach, za jednostki umorzone w piątek, dostaniemy dobrych kilka procent mniej niż za jednostki umorzone w poniedziałek. Jak uniezależnić się od tak silnych wahań (kilka procent, to przecież równowartość rocznych odsetek z lokat bankowych)? Ponieważ nikt nie umie odgadnąć przyszłości, by wiedzieć, w jakim dniu sprzedaż jednostek funduszy będzie najbardziej optymalna, najrozsądniej jest po prostu uśrednić "cenę wyjścia". Czyli po prostu rozłożyć proces umorzeń jednostek na kilka etapów - oczywiście, jeżeli czas nie zmusza nas do innego działania - część jednostek można umorzyć jednego dnia, część tydzień czy nawet kilka tygodni później. W ten sposób zwiększymy swoje szanse na to, że uzyskana średnia cena sprzedaży, będzie najbliższa tej optymalnej.
Podatek
Podobnie jak w przypadku lokat bankowych, inwestycji w akcje czy obligacje, tak i zysk z inwestycji w funduszach inwestycyjnych obarczany jest podatkiem . Stopa podatku jest stała i wynosi 19 proc. dla każdego inwestora, niezależnie od uzyskiwanych przez niego dochodów z innych źródeł. Tak jak w przypadku podatku od zysków z lokat bankowych, inwestor w zasadzie nie ma żadnego udziału, ani w obliczaniu podatku, ani w kontaktach z urzędem skarbowym - to bierze na siebie towarzystwo funduszy inwestycyjnych. To ono oblicza wysokość zysku i należnego podatku oraz odprowadza ten podatek do urzędu skarbowego. Nawet, jeśli zajdzie jakaś pomyłka w obliczeniach, czy opóźnienie w odprowadzeniu podatku - konsekwencje ponosi TFI, a nie inwestor. Teoretycznie sprawa z obliczaniem podatku jest prosta. Jeśli kupiliśmy jednostki funduszu po pewnej cenie, a umorzyliśmy je po wyższej wartości, to różnica między ceną zakupu i umorzenia jest zyskiem, który trzeba opodatkować. W koszt inwestycji wchodzi także opłata manipulacyjna i za zarządzanie - ona pomniejsza osiągnięty zysk, a zatem i podatek od tego zysku. Dopiero pomniejszony o podatek zysk trafia do naszych kieszeni. Już w tej chwili większość TFI w Polsce prowadzi tzw. parasolowe fundusze inwestycyjne. Ten parasol, to właśnie ochrona przed zapłaceniem przedwczesnego podatku. W ramach takiego funduszu parasolowego, możemy przekładać pieniądze między różnymi subfunduszami wchodzącymi w skład "parasola" bez konieczności płacenia podatku. Dopiero ostateczna wypłata środków z funduszu parasolowego traktowana jest jako realizacja zysków, a wobec tego dopiero wówczas naliczany jest także podatek. W przypadku platform inwestycyjnych grupujących różne fundusze, podatek naliczany jest dopiero po zakończeniu inwestycji i wycofaniu środków.
Wypłata środków
Ostatnim etapem inwestycji, jest jej zakończenie i wypłacenie środków. Wbrew pozorom nie jest to tożsame ze złożeniem dyspozycji umorzenia jednostek. Wypłata środków jest konsekwencją decyzji o umorzeniu, ale ze względów formalnych, od umorzenia do wypłacenia środków mija nieco czasu. Po pierwsze, składając dyspozycję umorzenia jednostek w danym dniu, trzeba przyjąć, że umorzenie jednostki nastąpi wedle jej wartości obliczonej dnia następnego. Po drugie, kolejne trzy dni trzeba liczyć zanim fundusz będzie miał do dyspozycji środki do wypłaty. Ponieważ na samej giełdzie inwestorzy sprzedający akcje, mogą wypłacić środki dopiero po trzech dniach od sprzedaży akcji (wynika to z przyjętego systemu rozliczeń), te same zasady dotyczą także funduszy inwestycyjnych. Czyli, kiedy klient składa zlecenie umorzenia jednostki, fundusz sprzedaje akcje następnego dnia. Po trzech kolejnych środki ze sprzedaży akcji trafiają do funduszu, a dopiero później na konto klienta funduszu. Całość zabiera więc co najmniej pięć dni roboczych, a w przypadku funduszy zagranicznych może to być nawet o dzień czy dwa dłużej.

